Marrakesz
Afryka, Maroko

Marrakesz po raz drugi!

Marrakesz po raz drugi! Tym razem nie medina, ale nowe miasto, czyli Marrakesz poznawany od innej strony. W mieszkaniu studenckim Bashira i Ali czułam się jak w raju. Przestrzeń. Na dachu olbrzymi taras. Wspólne nocne śpiewy i granie, przyrządzanie wegańskiego tadżinu, którym jestem zauroczona, rozmowy i włóczęgi po mieście.

 

Swoją drogą miesiąc temu w Marrakeszu spróbowałam po raz pierwszy marokańskiego wege tadżinu i jedyne, co powiedziałam, to: „Więcej nie chcę!”. Teraz juz wiem, że była to potrawa robiona szybko, dla turystów. To, co przyrządzałam z marokańsimi znajomymi – to po prostu mistrzostwo! Tadżin śni mi się po nocach!

 

Miesiąc temu w Marrakeszu… Tak, bo właśnie minął miesiąc, odkąd jestem w Maroko! A 1,5 miesiąca, odkąd spakowałam plecak i wyjechałam z Gdyni. Bo właśnie 2 tygodnie przed Marokiem spędziłam z bliskimi mi osobami w Rzeszowie, Przemyślu i Krakowie.

 

Miesiąc – nawet się nie spostrzegłam, kiedy minął! Może dlatego, że jestem w swoim żywiole – ciągle się przemieszczam, zmieniam przestrzeń życiową; prawie każdego dnia inne miejsce. Czuję się tak bardzo wolna zewnętrznie – bo wewnętrznie zawsze tak się czułam. Zatrzymuję się tam, gdzie przyjdzie mi na to ochota w danej chwili. Nie myślę za dużo, raczej poddaję się chwili. Nie planuję kolejnego dnia, trasy – samo się dzieje. Rano nie wiem, gdzie wyląduję wieczorem. Wieczorem – jaki pomysł narodzi się w mojej głowie rano. Chwila. Magia chwili.

 

No i w Marrakeszu  pomyślałam pierwszy raz o tym, że idą świeta. I nawet to odczułam – miasto oswietlone małymi lapeczkami (choć to akurat nie z okazji świąt, których tu przecież się nie obchodzi), śnieg na szczytach gór. Tak, moje ulubione święta tuż tuż!

 

W Marrakeszu trafiłam na trwający właśnie Ogólnoświatowy Festiwal Filmowy, na który zjechali popularni aktorzy z całego świata. Nie obeszło się bez Leonardo DiCaprio, który w tym roku zgarnął nagrodę. Wieczorem wybraliśmy się z Ryszardem, Bashirem i Ali na Dżama el Fna, gdzie zastaliśmy tłum ludzi. Oglądali wyświetlany na wielkim ekranie film, niestety, w niezrozumiałym dla mnie języku francuskim (którego Marokańczycy uczą się w szkołach, na równi z językiem arabskim). Sprzedawca świeżo wyciskanego soku pomarańczowego chyba mnie poznał, bo dostałam 2 darmowe dolewki. Wesoło, tlumnie, głośno, dźwięcznie, pachnąco – Dżama el Fna!

 

Poza tym w Maroko też spadł śnieg! Wprawdzie ośnieżone są tylko szczyty gór, ale zawsze coś!

To też może Cię zainteresować:

2 Comments

  1. Nie wiem, czy miałabym tyle odwagi, ale zazdroszczę Ci okrutnie, pani magister 🙂 I podziwiam. Trzymaj się tam ciepło;)

    M.W.

  2. Aaaa:) Kogo me oczy tu widzą:) Dziękuję za odwiedzinki:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.