samotna kobieta w maroko
Afryka, Kobieta w podróży, Maroko, Sahara

Samotna kobieta w Maroku

Samotna kobieta w Maroku

Samotna kobieta w Maroku – jak wygląda to w rzeczywistości? Przyjazd do kraju arabskiego, takiego, jakim jest Maroko, dla samotnie podróżującej kobiety wiąże się z różnymi ciekawymi obserwacjami. Pierwsze to zauważenie niezwykłego zainteresowania mężczyzn. Nagabywania na każdym kroku. Bezproblemowego podróżowania autostopem. Dlaczego?

Nie zliczę, ile to razy mężczyźni zabierali mnie autostopem i pytali o możliwość małżeństwa ze mną, często oznajmiając mi po kilku minutach, jak bardzo mnie kochają i jak to nie wyobrażają sobie życia w przyszłości beze mnie. Inni znowu oznajmiali prosto z mostu, cytuję fragment jednego z wcześniejszych wpisów:

„Potem autostop z Tahabem do Tarfayi, oddalonej od Laayoune o 100 km. Tahab wyłożył karty na stół: Mam żonę, dziecko, chcemy do Europy. Ja i Ty weźmiemy ślub, dostanę wizę, zapłacę Ci za to i już mnie nigdy więcej nie zobaczysz!”

Czasem tylko pytania o adres, numer telefonu – bo jak przypadkiem (! – znaczy: jeśli może wyślesz mi zaproszenie) będę w Polsce, odwiedzę Cię. Nie uogólniam jednak – wiele bezinteresownych, spontanicznych spotkań także było. W związku z tym nie chcę być niesprawiedliwa.

W M’hamid dopiero zaczęło się dziać! Jeden z najbiedniejszych regionów. Gdy tu przybyłam, przestałam już liczyć oświadczyny, bo palców do liczenia mi zabrakło. I znowu zaznaczam, że piszę o tej drugiej części wioski – o młodych pracujących z turystami, mających trochę inne pojęcie o życiu niż prawdziwi nomadowie.

Idealnym wyjściem dla mnie okazały się słowa, które pewnego razu wypowiedziałam, niewiele myśląc nad nimi, a których działanie okazało się zbawienne: „Nie planuję nigdy wyjść za mąż!”. Grono adoratorów zaczęło się powoli rozpraszać. Zostali jeszcze tacy, którzy stwierdzili, że może da się mnie przekonać. „Wiesz, tu nie chodzi o małżeństwo z Tobą tylko dlatego, bo jesteś Europejką. Nie chcę wizy! Tu chodzi o to, że Cię kocham i świata poza Tobą nie widzę, a małżeństwo jest wpisane kulturowo w naszą tradycję. Co rodzina powie, co inni na to?”

I takie deklaracje mnie nie przekonały, więc grono adoratorów prawie się wykruszyło, a ja, jak dotąd, pozostałam niezamężna, nad czym nie ubolewam.

– Turystki są po to, by podoświadczać z nimi życia, zabawić się, zarobić. Ale prawdziwie wartościowymi kobietami są dziewczyny z wioski – zwierzali mi się później znajomi chłopcy.

Tak, bo po etapie oświadczyn, gdy już dotarło do chłopców, że nie interesują mnie tu romanse, dokonała się niezwykła przemiana. Wszystkie kobiety siedzą całe dnie w domach, a chłopcy włóczą się po wiosce. Ja wiecznie z nimi, więc i mój status się zmienił – z panny na wydaniu na kumpla, przyjaciela do szczerych pogawędek.

Myślę, że tak już są ukształtowani; poddali się walce o dobra materialne, o dobrą przyszłość. To naprawdę walka o przetrwanie – i wygra tu silniejszy! A miłość? Jest tylko „miłość”, która jest drogą do celu materialnego. Nie to co ich rodzice i dziadkowie – najczęściej jedna kobieta na całe życie – szacunek i zrozumienie. Chłopcy pracujący z turystkami są tu towarami i zdają sobie sprawę doskonale z tego, że trzeba się dobrze sprzedać.

 

Miłość może się narodzić między nimi a kobietami z wioski – bo one są rzeczywiście traktowane jako kobiety, nie jako droga do lepszego jutra. O nich śpiewa się szczere piosenki, o nie się walczy, je się kocha. Do nich nie mówi się takich pięknych słówek, jak do tych z Europy, bo to naturalne miłości, które trwają – nie wszystkie, oczywiście, ale zdarzają się prawdziwe, bezinteresowne.

 

Samotna kobieta w Maroku może czuć się bardzo bezpiecznie, gdy będzie przestrzegać określonego klucza kulturowego w tym kraju. I gdy wejdzie głębiej w ten świat, postara się go zrozumieć, ma szansę stać się nie obiektem, a powiernikiem, przyjacielem.

To też może Cię zainteresować:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.