Europa, Polska

Polish state of mind

A gdyby tak ruszyć przed siebie bez planu i celu? Spędzić dwa wolne dni w drodze, nie planując noclegu, miejsc do odwiedzenia? Plecak, namiot, wyciągnięty kciuk – i w trasę!

Kierunek: Mazury. Spotkania po drodze, rozmowy o wszystkim i o niczym z kierowcami, zaproszenie do leśniczówki pod Białymstokiem od małżeństwa leśników, Warmia, Mazury, słońce, jeziora i zielone pagórki. Odkopane przez kierowcę wspomnienie Kowalika, który jest dla mnie miejscem szczególnym – i gdzie spontanicznie postanawiam dojechać na noc. I tak trochę przypadkiem, trochę nie, spotkanie ze znajomymi pływającymi na łódce w Rucianym-Nidzie – Iloną, Piotrkiem, Grześkiem i Marcinem.

Gdy okazuje się, że oni również wybierają się na nocleg na Kowalik, płyniemy tam razem ich łódką. Flauta. Chwila na żaglach i czas włączyć silnik, niestety. Ale już jest – Kowalik w pełnej okazałości! Cumujemy. Rozpalamy ognisko. Rozsmakowuję się w ziemniakach wrzucanych do ogniska w folii aluminiowej, posypanych odrobiną soli. Warzywo często obecne na polskich stołach, a niedoceniane, przeze mnie szczególnie. Ale od tego momentu towarzyszy mi wyjątkowo często, a hasłem przewodnim najbliższych dni staje się Ziemniak state of mind.

Spędzamy noc przy ognisku i na wędrówce po Kowaliku. Płyniemy do portu „U Andrzeja”, który darzę szczególnym sentymentem. Mam stamtąd dużo dobrych wspomnień sprzed lat. Nie tylko z portowej tawerny. Czas jednak ruszyć dalej. Jest niedzielny poranek. Ziemniak zawrócił mi w głowie na dobre – nic więc dziwnego, że chwilę później nad urokliwym Jeziorem Nidzkim zamawiam w Koloradzie frytki.

Spontaniczne decyzje – i znowu droga prowadzi tam, gdzie mnie jeszcze nie było. Wejsuny. Śluza Guzianka i kolejka łódek do przeprawienia. Kierowca z żoną podążający do Popielna. I spotkane po drodze w lesie dzikie Koniki Polskie. Koniki polskie są jedyną rodzimą, prymitywną rasą koni wywodzącą się z bezpośrednio od dzikich koni czyli tarpanów. W rezerwacie koniki utrzymywane są w warunkach jak najbardziej zbliżonych do naturalnych. Ingerencja człowieka jest ograniczona do minimum. Koniki przebywają cały rok na wolności. A wszystko dzięki Stacji Badawczej PAN w Popielnie, która zajmuje się ochroną Konika Polskiego. W praktyce jednak wygląda to tak, że część zwierząt trudno nadal zaliczać do dzikich – wychodzą na nabrzeża lub podchodzą do samochodów, bo nauczyły się być karmione przez przybyłych.

W Popielnie trafiam do Baru Kamyczek. Specyficzny klimat. Przed nim ławki i stoły zajęte przez miejscowych. W środku bar w stylu stołówki i mały sklep w drugim pomieszczeniu. Kwiaty, powiewające kiczem sielskie obrazy na ścianach, a obok kalendarza z Konikiem Polskim drugi kalendarz – z panienkami, głównie w negliżu. Ziemniak polski zawrócił w głowie, więc z kolejną porcją frytek na wynos podążam w stronę tutejszego portu. Bez wątpienia porty to miejsca, gdzie wszystko smakuje mi intensywniej. Ziemniak polski znowu punktuje.

Słońce świeci, wędkarze wypływają na jezioro, jakaś rodzina opala się obok na kocu. Weekend powoli dobiega końca – czas ruszać dalej.
– A gdzie chcesz jechać? – pyta zatrzymany kierowca autostopowy. – Ja wyszedłem z domu bez konkretnego planu, mam czas. Mrągowo? Ok!
Jedziemy przed siebie, a kierowca opowiada mi o swoich latach młodości – o żeglowaniu, rozpuście, imprezach do rana i klimacie małych mazurskich portów.

Mrągowo-Olsztyn-Ostróda-Gdańsk. Ta droga się kończy, ale Polish state of mind stale mi towarzyszy.

To też może Cię zainteresować:

3 Comments

  1. Gość: Ilona, 195.117.29.18* says:

    😀
    ziemniaczki 🙂
    pychotka – fajnie, że się spotkaliśmy 🙂

  2. Mazury to jeden z moich ulubionych regionów Polski. Jeżdżę tam kilka razy w roku. Ziemniak wtedy nam towarzyszy w czasie wieczornych ognisk.
    Natomiast zainteresowaniem piłką nożną zadziwiłaś mnie miło. 🙂

  3. Od razu po przeczytaniu zrobiłam frytki!:-D Fajnie piszesz.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.