Sjesta w Mercadal.
Europa, Hiszpania, Minorka

Mercadal: sjesta-fiesta!

W Es Mercadal spędzam trzy noce w domu Christiana położonym przy głównym placu. Przez te dni od rana jeżdżę autostopem po wyspie i odwiedzam nowe miejsca, zaś noce – wciąż nazbyt piękne, by przespać je – spędzam w maleńkim Es Mercadal, z Christianem i jego przyjaciółmi. Ale co to jest za czas!

Christian ma 29 lat i pracuje od 15 lat jako mechanik motocyklowo-rowerowy. Jego wynajęty dom to otwarta przestrzeń dla wszystkich przyjaciół – a ich ma niemało. Każdego wieczora, kiedy wracam z wędrówki po wyspie do miasteczka, Christian kończy sjestę i… zaczyna fiestę! Schodzą się przyjaciele, rozmowom nie ma końca. A że czas spędza się znakomicie przy jedzeniu, w ruch idą garnki, przyprawy i warzywa. I tak od słowa do słowa, od kęsa do kęsa mija wieczór, nadchodzi późna noc.

Spotkania przy jedzeniu to to, co Hiszpanie lubią szczególnie. Pewnego razu więc, gdy przychodzi do domu kilka osób, przyrządzamy hiszpańską tortille, tarte pomidory z bagietką i inne miejscowe przysmaki. Dom pachnie świeżymi warzywami i oliwą z oliwek. Sangria, piwo czy lekkie różowe wino stają na stole.

Daniela, córka hipiski z Ibizy i podróżnika z Barcelony, prywatnie przyjaciółka Christiana, ma dusze wolnego ptaka. Pierwsze lata życia, ze względu na liczne podróże rodziców, spędziła na Bali. Teraz wędruje dalej – pomieszkuje na Majorce, Minorce, studiuje prace socjalną przez Internet, by móc robić to z każdego miejsca na świecie. Od razu łapiemy znakomity kontakt.

Jest jeszcze Violeta – zafascynowana akrobacjami i festiwalami cyrkowymi, pomieszkująca w Edynburgu. Rozmawiamy sobie na wszystkie możliwe tematy, podśmiewując się z chłopców wyżywających się na X-boxie Christiana.

Nie żyje się tu jak w bajce, mimo że sama wyspa wygląda bajecznie. Po hiszpańskim kryzysie młodzi rozpierzchli się po innych państwach Europy w poszukiwaniu pracy. Sam Christian wyjeżdża za 2 miesiące do Anglii. A mimo to ludzie żyją tu bardzo bogato – w znaczeniu tego, jaki styl życia preferują. Ciągle jest fiesta, ciągle coś się dzieje, gdzieś jeździ, jada w barach i restauracjach, pije piwo w lokalnych pubach. A że po sjeście wszyscy są pełni, obiad wypada tak ok. 22:00. Wtedy to zapełniają się bary, a tapas, wino i piwo wskakują na pierwszy plan. Rozmowom nie ma końca! Późną nocą wszyscy spotykają się na głównym placu i skubią słonecznik. Każdego ranka za to na ulicach miasteczka głośnym „Hola!” witają mnie sąsiedzi i przyjaciele Christiana.

Po trzech dniach żegnam Mercadal z dozą sentymentu do miejsca i ludzi tam spotkanych. To był znakomity czas późnej sjesty i całonocnej fiesty!

P.S. Znakomitego Nowego Roku, gdziekolwiek jesteście i cokolwiek robicie!

To też może Cię zainteresować:

2 Comments

  1. Anonymous says:

    Pięknie…
    Wszystkiego dobrego w Nowym Roku Beatko-))
    Pozdrawiamy z Zakopanego.

  2. Dziękuję!:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.