Azja, Tajlandia

Nie-Codzienność: maj 2014

Czas na słów kilka o majowej Nie-Codzienności. A maj pod tym względem to był miesiąc wyjątkowo wypełniony. Tym razem niekoniecznie odbiło się to w ilości postów na blogu, ale to dlatego, że był to miesiąc dość absorbujących zmian i wydarzeń. Zresztą zobaczcie sami, jak w maju płynęło bangkockie (i nie tylko) życie.

Teksty pojawiły się tylko cztery.
1. Pierwszy z nich to Nie-Codzienność kwietniowa.
http://www.lalla.pl/?p=59

2. Opowiedziałam Wam też o pewnym szczególnym miejscu z innej bajki, z innej epoki. Tu, w Bangkoku, dekadencja trwa.
http://www.lalla.pl/?p=58

3. A jak już o drewnianych domkach i wodzie mowa – tekst o terenach nadrzecznych, położonych wzdłuż Chao Prayi, po okolicach której z wielkim sentymentem wędruję.
http://www.lalla.pl/?p=57

4. Do działu Foodie trafił nowy tekst o Patongo. O tym, co odkryłam na Saharze, dowiedziałam się o pochodzeniu z Włoch, a odnalazłam znowu w Tajlandii!
http://www.lalla.pl/?p=56

Cztery teksty – ale to właśnie to, co między nimi, zajmowało mi głównie w maju czas.

 

Przede wszystkim wielka zmiana – praca na pełen etat. Dotychczas pracowałam tu w niepełnym wymiarze, ale już na początku maja zaproponowano mi w firmie podpisanie kontraktu na kolejny rok. Radość moja tym bardziej wielka, bo jest to miejsce, gdzie pracowało i pracuje mi się doskonale. Tym większa radość, że w moim wyuczonym zawodzie. Ta praca właśnie zajmuje mi teraz najwięcej czasu. I jednocześnie sprawia dużą satysfakcję. Kolejny raz okazuje się, że jeśli czegoś bardzo się chce, to wkładając w to dużo działania – wymarzony efekt przychodzi.

 

A jak już pełen etat, to i drugi majowy pożeracz czasu – przygotowanie do egzaminu certyfikatowego w Bangkoku, które zajęło mi trochę czasu po pracy. Najważniejsze jednak, że już po.

 

Tak mijały dni i wieczory, ale przecież to nie wszystko! W Tajlandii nie może być zwyczajnie!

 

Zaliczyliśmy więc odczuwalne w Bangkoku trzęsienie ziemi (na północy kraju – ponad 6,2 stopni w skali Richtera!). Od władzy została odsunięta tajska premier Yingluck. Nastała na dobre pora deszczowa – choć nadal tego deszczu jak na lekarstwo. Aż wyglądam za nim z utęsknieniem:) Zmieniły się przepisy wizowe. Ogłoszono stan wojenny. Miał miejsce zamach stanu – władzę przejęło wojsko. Ogłoszono godzinę policyjną – najpierw 22-5:00, teraz już 00-4:00, a jak dotąd, w 3 miejscach w kraju już ją zniesiono.

 

Tak, aż tyle działo się tu tylko w maju! Ale przecież poza sytuacją w kraju, życie toczyło się normalnie, swoim rytmem. Niewielki wpływ miało to na to, co robiłam, gdzie bywałam. A byłam na przykład na Comiconie – to dopiero gratka! Taki poziom, że nie można było się napatrzeć!

 

 

 

 

Byłam też na kilku koncertach. Raz zagrali niewidomi – co to była za muzyka! Innym razem zaliczyłam koncertową noc pod gołym niebem w ramach miejskiego festiwalu – kilka mocno rockowych zespołów zrobiło na mnie niemałe wrażenie.

 

 

Spróbowałam wiele nowych potraw, smaków. Znajoma z Filipin przywiozła mi z kraju swój ulubiony smakołyk – kukurydzę z czosnkiem i chilli!

 

 

Tajskiego wege jedzenia przewinęło się naprawdę dużo!

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Omlet bez jajek zrobiony z tofu!

 

 

Tak, nadal wege:

 

 

 

 

 

 

Ale tajskie jedzenie – tajskim jedzeniem, a jest na świecie jeszcze jedna kuchnia, którą darzę wielką miłością. Kuchnia włoska. Do tego w Bangkoku jest włoska restauracja wegetariańska, gdzie dla chętnych – podają pizzę z sojowym serem 🙂 Taką na cienkim cieście, z oliwą – najlepszą!

 

 

 

 

 

 

Absolutny numer jeden z przekąsek – suszone placki z bananów!

 

 

…jak i suszone tofu!

A bez truskawkowego shake ani rusz!

 

 

 

 

Breakfast time!

 

 

 

…gdy za oknem ledwie wstaje nowy dzień.

 

 

Albo gdy noc zatacza coraz szersze kręgi.

 

 

Wtedy czas na spotkania. Na nocne rozmowy i biesiadowanie. Jak ostatnio firmowo na płynącym statku po falach Chao Prayi. To było przeżycie! Tym bardziej, że pod pokładem grał rockowy zespół – parkiet więc był nasz!

 

 

 

Tajlandię opanowała moda na bransoletki z kolorowych gumek do włosów! Dotarła i do mnie do pracy – w wolnych chwilach moje współpracowniczki siedzą i tworzą.

 

 

Tworzą nie tylko bransoletki – i na mojej głowie co jakiś czas pojawia się fryzura ich autorstwa.

 

 

Kosmetyki koreańskie – jedno z największych odkryć maja! Pianki, musy, żele – cała gama, którą odkrywam z zachwytem!

 

 

Tymczasem słońce przygrzewa i każdy się chłodzi jak może. Można na lodowisku na wyższych piętrach centrów handlowych.

 

 

Można i tak. Ice-dog.

 

 

 I mimo sytuacji w kraju życie toczy się zwyczajnie. Ba! Rajsko się toczy!

 

Znowu trochę gości z Polski się przez mój taras przewinęlo!

 

 

Odkrywam kolejne nocne bazary pod domem.

 

 

Wędruję…


 

Czasami próbuję dostać się gdzieś autobusem i zerkam na rozkład…

 

 

Bywam przekąsić europejskie co nieco w okolicy turystycznego bangkockiego zakątka – Khao San.

 

 

 A pod koniec maja wybrałam się na weekend do Kambodży! Ale o tym już w kolejnym poście.

 

 

Tymczasem zamykam już maj. Rozpoczął się czerwiec pełen kolejnych wyzwań. Pojutrze minie pół roku, odkąd tu zamieszkałam. Tak dużo się działo, tak dużo zmieniło i zmienia!

 

Przeprowadzka do Bangkoku to jedna z najlepszych decyzji, jakie podjęłam w życiu. Ku marzeniom!

Nie bójcie się marzyć i te marzenia wcielać w życie!

To też może Cię zainteresować:

7 Comments

  1. Piękny masz widok z okna!

  2. Masz zakaz umieszczania zdjęć tajskiego żarcia.

  3. Mary Lka says:

    Comicon!!!!!! Moje marzenie od lat, które już wkrótce się spełni 😀

  4. W którym wyuczonym zawodzie jeśli mogę spytać? 🙂 Od dawna byłam ciekawa jak zarabiasz i jakim cudem Ci się to udaje przy takim aktywnym trybie życia;)
    Pozdrówka z kraju deszczowców.

  5. dużo się działo u Ciebie 😉
    a zdradzisz czym się zajmujesz ???

  6. Nitka szuka raju says:

    Podziwiam Cię za piękne życie.

  7. Ana – o tak!
    Alicjazz – oj, będzie tego jeszcze dużo! 😀
    Mary Lka – enjoy it! 🙂
    Gnom, Carrantuohill – pracuję tu w drugim wyuczonym zawodzie, z którego mam drugiego magistra – jako psycholog! 🙂
    Nitka – dziękuję :*

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.