Azja, Tajlandia

Bangkok pod powiekami

Zamykasz oczy.

Kiedy zamykasz oczy, możesz czuć błogość, relaks. Odcinasz się od bodźców wokół. Tych wizualnych. Ciemność otaczająca zewsząd staje się sprzymierzeńcem. Wygasza nadmiar barw, tysiące odcieni. Nagle świat zwalnia, zatrzymuje się na tę jedną chwilę. Oczyszcza się umysł. Głęboki stan relaksu w zasięgu.

Kiedy zamykasz oczy, możesz czuć też strach. Panikę. Przerażenie. Bowiem otacza Cię rzeczywistość nieznana, niepojęta, którą właśnie przestajesz kontrolować. I ta utrata kontroli wybija Cię ze strefy komfortu właśnie. Ze świadomości, że masz na świat jakikolwiek wpływ.

– Teraz zamknij oczy. Kiedy wejdziesz do środka, będziesz mogła już je otworzyć. Albo nadal mieć zamknięte. Jak Tobie wygodniej. Bo cokolwiek zrobisz, nie będziesz już widziała nic. Znajdziesz się w miejscu, gdzie światło nie dociera. Przez godzinę będziesz przemierzać ciemne światy, cały ich kosmos. Będziesz przemierzać Bangkok. A teraz zamknij już oczy…

Przesuwając dłonią po gładkiej ścianie, wędruję przed siebie labiryntem korytarzy. Idę pewnie, jest bezpiecznie, choć nieswojo. W lewej ręce trzymam białą laskę.

– Jesteś już. Witaj! – pojawia się głos znikąd. Otwieram oczy, by przyjrzeć się jego właścicielowi, ale widzę tylko ciemność. Żadnych konturów. Stawiam coraz mnie pewne kroki w jego stronę, ocierając się jednocześnie o coś, co ni stąd, ni zowąd pojawia się po mojej prawej stronie.

– Kieruj się bardziej na lewo. W moją stronę. Wiesz, co jest po Twojej prawej stronie?

Dotykam coraz bardziej wyczulonymi na fakturę palcami gładkich, śliskich powierzchni. Liście! Rośliny. A tuż obok woda… Dopiero teraz dociera do mnie dźwięk wodospadu…

– Nie, tam nie idź!

Skąd wie, że akurat tam kieruje swoje kolejne kroki? Ma noktowizor? Chyba innego wyjaśnienia na to nie ma, bo jeszcze wielokrotnie reaguje na moje kroki zanim zrobię ich za dużo. A przecież staram się kierować w jego stronę. W stronę, skąd dobiega mnie głos. Tylko że nagle ten głos wydaje się nie mieć poczatku, źródła. Nagle mój słuch okazuje się zupełnie niedostosowany do tej sytuacji… Gdy współpracowały wszystkie zmysły, łącznie ze wzrokiem, wystarczał. Teraz na nowo uczę się słyszeć i czuć dotykiem to, co mnie otacza. Oglądać świat palcami… Jako istota nad wyraz poddana zmysłom, robię to często. Kieruję się smakiem i zapachem, dźwiękiem i fakturą.

Z błogości przeżywania wyrywa mnie szczekanie psów. Mój największy strach, fobia… Chcę zawracać. Ale tylko w myślach, bo kroczę jednak dalej przed siebie, kierując się dotykiem, nasłuchując kolejnych dźwięków.

Tajska droga! Bangkocka ulica! Auta, wąskie chodniki, stragany na nich, psy, tłum ludzi… Ściany i zaułki, które niewiadomo co kryją. Wchodzę do kolejnych pomieszczeń. Jest ich kilka, w każdym czeka mnie coś innego. Każde obrazuje kolejną twarz miasta. Taki Bangkok ciemny i nieznany. Bangkok spod zamkniętych powiek.

Po godzinie zasiadamy w ciemności. Sączę wodę, milczę. Nie chcę wychodzić na zewnątrz ani na chwilę. Chcę jeszcze czuć, jeszcze chwilę w tym wszystkim trwać, zanim otworzę oczy.

– Jestem niewidomy.

Siedzimy, a ciężar tej informacji jest niewyobrażalny. Jak to? Nie widzieć tych świateł i barw, tego bogactwa świata? Kolorowego, tętniącego wszystkimi odcieniami Bangkoku? Tak niełatwego, gdy jest tylko pod powiekami.

Wychodzę na zewnątrz. Bangkok, jak to Bangkok, pulsuje życiem. Zamykam oczy. Wyostrzam pozostałe zmysły. Chcę już nigdy nie utracić tej ostrości, tej nadwrażliwości. Życia, wielkiego miasta, Bangkoku pod powiekami.

Jak w Dialogue in the Dark. Wędrującej po świecie wystawie, która dotarła do Tajlandii. Swoistym eksperymencie, po którym trudno już na Bangkok spojrzeć tak samo jak wcześniej.

To też może Cię zainteresować:

2 Comments

  1. Jak zawsze twój wpis wbił mnie w fotel. Wspaniały język i jeszcze wspanialsze doświadczenie. Ja nie wiem, czy bym się zdecydowała.

    P.S. Podoba mi się nowa szata graficzna bloga 🙂

    1. admin says:

      Ada, Ty to umiesz napisać… <3

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.