Azja, Tajlandia

Hua Hin – na falach alfa

Co jak co, ale obudzić się nad samym morzem w weekendowy poranek to przyjemność niemała. A obudzić się w dobrym towarzystwie – to już w ogóle najlepiej. Tym samym ostatni lipcowy weekend mijał na tym, co psychologia nazwałaby głęboką relaksacją, przełączeniem na fale alfa, a ja po prostu – byciem, chłonięciem, swoistym przeżywaniem tu i teraz.

IMG_20150726_194128

To Hua Hin właśnie, miasteczko, w którym zawitałam po raz trzeci, było jednym z większych tajskich zaskoczeń. Oczekiwałam przelewających się tłumów turystów, sodomy i gomory, istnego rozpasania, a tymczasem miasteczko zawiewało ciszą i spokojem. Pierwszy raz więc spędziłam tam chwil kilka i minęłam je z jakiegoś rodzaju niedosytem. Wybierałam się bowiem do parku narodowego nieopodal i tam już spędziłam noc. Drugi raz – na zaproszenie zaprzyjaźnionej rodziny spędziłam trochę czasu w położonym przy najładniejszej plaży Hotelu Marrakesh. Wtedy wiedziałam już, że wrócę szybko. I to szybko nastąpiło ekspresowo – tym razem już z Łukaszem zatrzymaliśmy się przy plaży i każdą chwilę weekendu spędzaliśmy wędrując po rozgrzanych piaskach.

foto1

Woda na chwilę gasiła ogień rozpalonych ciał, a kilkadziesiąt kilometrów zrobionych pieszo po plaży stawało się swoistą medytacją. Szum fal odmierzał czas, deszczowa chmura przyniosła rześkość, a nocne bycie tam, na skraju plaży i morza, na granicy dwóch światów materii, przynosiło spokój. Natchnienie. I nowe plany.

IMG_20150726_190809

IMG_20150725_225040

huahin_150725_62

IMG_20150726_193956

IMG_20150725_225202

Na pobliskim wzgórzu, pośród zielonych krzewów i palm, w otoczeniu zgraji małp, widniała świątynia. Prowadziła do niej stroma droga i długie schody. To tam właśnie, w sąsiedztwie buddyjskich dzwonów modlitewnych, z widokiem na miasteczko i morze, czas zwalniał po raz kolejny. Tu i teraz stawało się coraz wyraźniejszą obietnicą tego, co może się przydarzyć.

IMG_20150726_194055

IMG_20150802_100025

Dwa dni w Hua Hin minęły tak cicho, spokojnie, niepostrzeżenie. Szum morza, dotyk piasku, kojąca woda, wzgórze, świątynie, widoki, rozgwieżdżona noc, zderzenie z falami. Tymi dobrze niosącymi.

Bo jak pływać, to na falach alfa!

 

To też może Cię zainteresować:

4 Comments

  1. Marian says:

    Ładne to Hua Hin, takie spokojne się wydaje.

    1. Lalla says:

      No właśnie tym mnie Hua Hin zaskoczyło – dużym spokojem, szczególnie w okolicy białej plaży, gdzie się zatrzymałam 🙂

  2. Maja says:

    Jak daleko to z Bangkoku? Będę w Tajlandii we wrześniu i chętnie bym zobaczyła tę miejscowość.

    1. Lalla says:

      Ok. 3 godzin autem. Czyli tak zwany rzut beretem. Ale jak będziesz miała więcej czasu, polecam wybrać się na wyspy, np. Koh Kood – to też całkiem niedaleko z Bangkoku. Przyjemnych wojaży! 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.