mieszkanie w Bangkoku
Azja, Tajlandia

Moje mieszkanie w Bangkoku

Mieszkanie w Bangkoku – marzenie wielu. Ja sama, po licznych podróżach i po dwóch latach życia w tym wielkim mieście wiem już na pewno, co dla mnie jest wyznacznikiem wymarzonego miejsca do życia w danym kraju. Bowiem wszystko to zależy od kraju właśnie.

Jesli mieszkać na Saharze – to tylko w namiocie nomadów, na pustyni. Lub w domku zbudowanym z naturalnych pustynnych surowców, nieopodal piaskowych wydm. Tak, by poczuć ten klimat. Tę pustynną codzienność. Tak tam żyłam.

Jeśli mieszkać w Bangkoku – to tylko w wieżowcu, blisko centrum, wśród chmur, z nieograniczoną przestrzenią wokół. I z basenem. I z ogrodem. Palmami. Jaśminem. I to wszystko w Wielkim Mieście. W kilkumilionowej metropolii.

6

Przeprowadzając się do Bangkoku taki właśnie obraz miałam w głowie. Obraz mojego mieszkania w Bangkoku. Siebie budzącej się i zasypiającej przy szklanej ścianie, olbrzymim oknie z widokiem na miasto. Przeciągającej się i wskakującej leniwie w strój kąpielowy. Zjeżdżającej kilkanaście pięter w dół. Albo w górę. Tam, gdzie basen. I siłownia. Biegającej po bieżni, chłodzącej się w basenowej wodzie, relaksującej na leżaku czy czytającej książki w ogrodzie z widokiem na miasto.

IMG_20151210_072408

I te marzenia szybko stały się rzeczywistością. Bowiem nie jest to opis wakacyjnych chwil czy urlopu. To moja codzienność. Codzienność, która trwała kilka lat, a tak naprawdę tak długo trwać może, jak się zadecyduje. Wybrałam takie życie. Taką bajkę. Taką właśnie codzienność. Bo mogłam.

2

Sen stał się więc rzeczywistością, a ja każdego poranka witałam nowy dzień budząc się przy oknie z takim właśnie widokiem. Wskakiwałam do basenu lub jadłam śniadanie na balkonie, podśpiewując sobie pod nosem. Wokół panowała cisza. Nie tylko cisza wczesnego poranka, ale i cisza miasta – pomimo mieszkania przy głównej linii BTS i nieopodal centrum, na 19 piętrze nie było tego czuć zupełnie. Tylko czasami delikatny szum miasta. Tylko czasem śpiewające ptaki czy nawołujący z oddali sprzedawcy z przenośnymi kramikami. Poza tym obłok ciszy.

4

To wrażenie potęgowały ogrody. Co kilka pięter znajdowały się tarasy obsadzone egzotyczną roślinnością, z ławeczkami lub altankami. Tajowie (bo tylko oni mieszkali w moim budynku) zupełnie nie korzystali z tych uciech. Basen, kilka pięter ogrodów, ławeczki, leżaki – to zazwyczaj były miejsca puste. Takie idealne, w sam raz do głębokiego relaksu.

W budynku była też biblioteka. Czytelnia. Sala konferencyjna. Pralki. Suszarki. Codziennie nowa prasa i magazyny. Wszystko dla mieszkańców. Dziesiątki udogodnień.

IMG_20151219_143013

IMG_20151219_143040

IMG_20151219_143103

IMG_20151219_143143

IMG_20151219_143201

Na wyższych piętrach znajdowały się obsadzone egzotyczną roślinnością tarasy widokowe. Wieczorem, wypełnione zapachem kwitnącego jaśminu, budowały w głowie obraz tego, jak tak naprawdę pachnie Bangkok. Tego, jaki jest zapach przestrzeni i szczęścia, które nie ma granic.

DSC_0480

Kiedy wracałam z pracy, nadal trwał słoneczny dzień. Wskakiwałam w strój kąpielowy lub na bieżnie. Wąchałam jaśmin, podziwiałam kwiaty frangipani lub słuchałam śpiewu ptaków w ogrodzie. Praca, podróże, wędrówki – to było ważne. Ale i dom. Bo w Tajlandii to bangkockie mieszkanie właśnie stało się dodatkiem do niekończących się wakacji.

5

DSC_0523

20151231_083708_Richtone(HDR)

20151231_084036_Richtone(HDR)

20151231_083743_Richtone(HDR)

Nocą wędrowaliśmy po wielkim dachu, który odsłaniał bezwstydnie miasto. Nad nami górował księżyc, a tysiące bangkockich gwiazd wyznaczało ogrom wszechświata. O poranku, ledwo po wschodzie słońca, leżałam w wodzie otulającej moje ciało. Wieczorami zerkałam na miasto z ogrodów na ostatnich piętrach. Oddychałam miastem, kochając się w nim na zabój.

20151231_084435_Richtone(HDR)

Jeśli mieć mieszkanie w Bangkoku – to tylko w wieżowcu, blisko centrum, wśród chmur, z nieograniczoną przestrzenią wokół. I z basenem. I z ogrodem. Palmami. Jaśminem. I to wszystko w Wielkim Mieście. W kilkumilionowej metropolii.

Bo można.

To też może Cię zainteresować:

11 Comments

  1. Tak, w każdym mieście trzeba znaleźć sobie oazę ciszy i spokoju. Ja, jak wiesz, również znalazłam takie miejsce dla siebie i rodziny i mam nadzieję, że nie będę musiała wkrótce wracać do miasta. Mam nadzieję, że tam gdzie teraz jesteś też jest Ci dobrze. Uściski!

    1. Lalla says:

      Oaza w środku Wielkiego Miasta – brzmi cudownie! 🙂 A mi dobrze. Sama wybieram miasta i kraje, w jakich żyję – i zawsze są to na szczęście trafione wybory. A do tego teraz z nowego domem jestem równie bardzo zadowolona. Dobra energia tu 🙂 Uściski! :*

    2. Lalla says:

      Oaza w środku Wielkiego Miasta – brzmi cudownie! 🙂 A mi dobrze. Sama wybieram miasta i kraje, w jakich żyję – i zawsze są to na szczęście trafione wybory. A do tego teraz z nowego domu jestem równie bardzo zadowolona. Dobra energia tu 🙂 Uściski! :*

  2. Grama says:

    O tak takie mam wspomnienia z tego niezwykłego miasta , fajny wpis pozdrawiam .

    1. Lalla says:

      Cieszę się, że spędziłaś tu tak dobre chwile. Jeszcze niejedne takie przed nami 🙂 Dziękuję za odwiedziny!

  3. Napiszę tak, fiu fiu perspektywy znakomite 🙂 Na pewno dzięki temu widokowi przyszło wiele inspiracji! Pięknie ! Pięknie !

    1. Lalla says:

      Kasiu, tak! Masa inspiracji i dobrych wrażeń. Widok, przestrzeń, kolory – to wszystko niosło świeżość myśli. I kreatywność.
      Pozdrawiam ciepło! 🙂

      1. Cudownie! 🙂

        1. Lalla says:

          Dzięki, Kasiu! :*

  4. BS low – raotntaliiy high! Really good answer!

  5. MAgda says:

    Hej, dzień dobry 🙂 Czy miałabyś chęć podpowiedzieć mi, w której części miasta zatrzymać się na 4 dni? A może masz jakieś konkretne miejsce do polecenia? Byłabym wdzięczna! 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.