Moim zdaniem

Żyj swoim życiem

„Idź własną drogą
Bo w tym cały sens istnienia
Żeby umieć żyć”

Macie takie słowa z dzieciństwa, które kiedyś usłyszane, czy to w piosence, z czyichś ust, wyczytane w wierszu – przypominają się po latach i na długie miesiące rozbrzmiewają w głowie głośnym echem? Takie, które wyjęte niewiadmo skąd i niewiadomo po co, nagle przypominają się i powtarzane z uśmiechem na ustach stają się tym, co bez wątpienia od lat miało duży wpływ na życie?

Nie wiem, kiedy pierwszy raz usłyszałam „Do kołyski” Dżemu. Musiało to być wiele lat temu, jeszcze w epoce magnetofonów, kaset i ślinienia się na widok obłożonych nowościami muzycznymi półek w największym w mieście domu towarowym(sic!). Nie pamiętam nawet, co pomyślałam, gdy gdzieś w czasie przesłuchiwania dobytku muzycznego Dżemu rozbrzmiewały w pokoju te słowa. Może byłam, jak zwykle, zaczytana w kolejnej powieści? Może byłam zła, smutna, szczęśliwa, spokojna. Nie ma to znaczenia. Bowiem dopiero po wielu latach, w czasie samotnych wędrówek po świecie, czy też tych późniejszych, z najbliższym memu sercu Towarzyszem, w głowie kotłowały mi się słowa: „Żyj swoim życiem”, „Idż własną drogą, bo w tym cały sens istnienia, żeby umieć żyć”. Bo tak właśnie zaczynałam żyć. A może zawsze tak żyłam.

Najczęściej rozbrzmiewały wtedy, gdy dokonywałam własnych wyborów, tych innych, czasami z dala od z góry przyjętego schematu życia (którego chyba nigdy nie znałam zbyt dobrze), czasami odważnych, ale zawsze moich, płynacych z tego, co we mnie. Zgodnych z melodią mojego życia.

Mijały lata, zamieszkałam w Afryce, zamieszkałam w Azji. Tam właśnie ta muzyka rozbrzmiała na dobre. Nic nie podlegało wątpliwości. Znalazłam się oto właśnie w najlepszym momencie mojego życia – a każdy kolejny dzień niósł spełnienie. Ścieżka, którą wybrałam, stała się tak bardzo moja, a zamieszkanie w Warszawie jest jej kontynuacją.

Tajlandia nauczyła mnie wszystkiego, czego do tej pory nie umiałam, a pragnęłam znać. Odwróciła wszystko w moim życiu do góry nogami, zmieniła mój system postrzegania, patrzenia na codzienność. Nauczyła mnie mądrych wyborów i życia, które zawsze może być otoczone nutą hedonizmu. Przyjemność codzienności, wybór ludzi wokół siebie, tych, którymi się najbliżej otaczam (i ich wpływ na to, co w naszej wspólnej przestrzeni się wydarza), decyzja, jakie emocje mają znaczenie – aż w końcu i miłość. Ta trwająca od wielu lat, ale w zupełnie nowym wymiarze.

Wróciłam do Polski, ale chyba już nigdy nie będę tylko „polska”. I nie staram się nawet tego zmienić. To pierwsza podróż, która aż tak zawróciła mi w głowie, tak bardzo odsłoniła perspektywy, pokazała nowe drogi i możliwości. Zaszczepiła we mnie duszę Tajlandii – jej łagodną radość, ciepło, przyjemność i szczęście. Do przeniesienia bez szwanku na polski grunt.

IMG_20160216_134126

Weekendową porą, wędrując po polskich górach czułam, że nic a nic mi z tej tajskości nie ubyło. Że da się przenieść to, co w kulturze najlepsze, zakorzenić w tym, zasymilować, by następnie nowymi oczami oglądać rzeczywistość – niby tę samą, a jednak w zupełnie innym wymiarze.

Weekendową porą, wędrując po polskich górach, rozbrzmiewało mi w głowie to, co najbardziej oczywiste. I tym piękniejsze, że realne. Bo da się żyć. W pełnym tego słowa znaczeniu. W spełnieniu. Żyć swoim życiem. Wśród rozbrzmiewających dźwięków:

Idź własną drogą
Bo w tym cały sens istnienia,
Żeby umieć żyć.

To też może Cię zainteresować:

8 Comments

  1. Uwielbiam tą piosenkę 🙂 I Dżem ogólnie.

    I czuję, jakbym o sobie czytała. Ja już nie w Tajlandii, ale Tajlandia jest we mnie. Kocham to w mieszkaniu w różnych miejcach, że to, co najlepsze mimo, iż kiedyś będziemy daleko na zawsze zatrzymamy w sobie.

    Piękny wpis! Uściski!

    1. A tak na marginesie, też mam taki mój hymn, odkąd wyjechałam do Finlandii – „Czas spełnienia” Hey. Od wtedy zawsze mi towarzyszy.

      1. Lalla says:

        P.S. A Hey też lubiłam!

    2. Lalla says:

      To prawda. Każda podróż coś w nas pozostawia, ale to Tajlandia jest pierwszym krajem, który aż tak zawrócił mi w głowie.
      Dziękuję za ciepłe słowa! 🙂

  2. A ja z tych co to się dopiero uczą i szukają… Pięknie napisane, mam nadzieje, że kiedyś będę mogła podpisać się pod takimi słowami. Może będzie to na szczycie jakiejś lodowatej góry z choinkami oblodzonymi na kształt zimowych potworów, a może w upalnej Sevilli lub przy ustrońskim potoku. Nie ważne, ważne, żeby nauczyć się żyć… 🙂

    1. Lalla says:

      Pastelowa Kropko, dziękuję za komentarz! Nie ma znaczenia gdzie – najważniejsze to poczuć. I iść swoją drogą (bo w tym cały sens istnienia) 😀 Enjoy it!

  3. tealover says:

    A ja Dżemu nie lubię, ale z samą treścią tych wersów się zgadzam. Trzymam mocno kciuki, byś za rok czy dłużej w Polsce mogła nadal tak mówić 🙂

    1. Lalla says:

      :*

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.