Moim zdaniem

Idzie nowe!

Co dalej? – to pytanie, które ostatnio słyszę najczęściej. Gdzie, kiedy, w jakim celu. I czemu tutaj, a nie gdzieś indziej. Czemu Warszawa po 2 latach w Tajlandii? I co w ogóle w tej Warszawie? Na część pytań odpowiedziałam TU, na inne też za jakiś czas odpowiem, a dzisiaj skupię się na czymś, co najmocniej się z tym wiążę – na platformie, dzięki której się znamy. Na blogu.

Kiedy w 2007 roku, 9 lat temu (sama nie mogę w to uwierzyć!), jeszcze przed erą popularyzacji blogów i blogerskich trendów, zakładałam tę stronę, nie zastanawiałam się głębiej po co mi blog i jakie będą tego konsekwencje. Chciałam pisać o tym, co się akurat wydarza, a wtedy od kilku lat moje życie wypełniały podróże. Pisałam więc o Saharze, o samotnych podróżach autostopem po Maroko czy mieszkaniu z nomadami. Gdy w 2008 roku przyjechałam z Sahary do Polski, kolega zapytał: „Czy to juz koniec Twojego pisania?”. Tak się nie stało – poza opisywaniem życia w kolejnych latach, pisałam też o podróżach po Europie, Azji, Bliskim Wschodzie, powrocie na Saharę. I o mojej trójmiejskiej (nie)codzienności.

Bo tych podróży było niemało, mimo że w 2009 roku wybrałam się na drugie już studia magisterskie, które były jedną z najlepszych decyzji w moim życiu. A gdy zostałam podwójnym magistrem, wiadomo już było, że otwiera się przede mną nowa droga.

Później była Tajlandia, praca tam w zawodzie, psychologia, podróże po Azji Południowo-Wschodniej, aż w końcu po 2 latach w Bangkoku od stycznia 2016 mieszkam w Warszawie. Blog, który rozpoczął się od relacji z Sahary, stał się więc przez te prawie 9 lat swoistą opowieścią o moim życiu w drodze, o moich wyborach, miejscach i ludziach spotykanych na świecie. Ot, blog podróżniczy z nutką opowieści o (nie)codzienności. Blog, który podążał za mną. Tuż obok mojej pracy zawodowej, nigdy zaś w centrum tego wszystkiego. Bo nigdy też nie traktowałam blog jako miejsce pracy – zawsze był dodatkiem, moim hobby.

Bo wiecie, mimo że wtedy żyłam z dnia na dzień,  nie planowałam szczegółów, nie zamykałam dróg, zawsze miałam kilka bardzo wyraźnych punktów w przyszłości, do których dążyłam. Pisałam o tym w 2010 roku i już wtedy wiedziałam, że marzenia się nie spełniają. Marzenia się SPEŁNIA. Samemu. Własnym samozaparciem, determinacją, podążaniem za tym, co najważniejsze.

Jednym z takich największych marzeń była właśnie psychologia. Ukończenie tych studiów, a później praca w zawodzie w międzynarodowym środowisku, setki przeczytanych książek i artykułów, obserwacji własnych, badań i plany związane z doktoratem (za kilka lat) – tym przez ostatnie kilka lat żyłam. Podróżami. I psychologią. Nowymi kulturami. Światem. I wiedzą czerpaną z mądrych książek. I od mądrych ludzi. Badaniami. Obserwacjami. I – co najważniejsze – praktyką.

Kilkadziesiąt krajów, tysiące spotkanych ludzi, życie na dwóch krańcach świata, tym afrykańskim i azjatyckim, a do tego duży psychologiczny (teoretyczny i praktyczny) background. Chcę dzielić się tym, co robię, jako praktyk. Jako geek – bo to określenie jest mi chyba najbliższe 🙂

Nadszedł czas, by to właśnie przenieść na blog. Podróże. Psychologię. I to, co możemy czerpać z tego, jaki jest świat. Bo ja czerpię nieustannie. I chcę się tym tutaj w przystępny sposób dzielić – nie tylko jako podróżnik, ale i profesjonalnie, jako ekspert – psycholog. Bo wiedzę i apetyt na nią mam olbrzymi! 🙂

Na początku kwietnia trochę tu się pozmienia. Zniknie bardzo dużo postów sprzed lat, które z dzisiejszej perspektywy nic nie wnoszą. Pojawią się nowe działy i trochę inny sposób, w jaki chciałabym się z Wami informacjami dzielić.

Mam nadzieję, że Wam się spodoba!

To też może Cię zainteresować:

10 Comments

  1. Powodzenia! Zmiany są dobre! Uwielbiam Twoje pisanie, a czy o podróżach czy o psychologii – dla mnie zawsze dobrze 🙂

    1. Lalla says:

      Dzięki Skylar! Bardziej zmienią się działy i forma niż tematyka – podróże tu zostaną, wiadomo!

  2. Jak będziesz cokolwiek kasować – zapisz gdzieś na dysku,bo potem, po latach czasem ogromna szkoda, że się nie zachowało (wiem po sobie 🙁 )

    1. Lalla says:

      O tak. Dlatego nie zamierzam wyrzucać na stałe – raczej zdjąć ze strony 🙂 Uściski, Ania!

  3. tealover says:

    Pytanie, które mi się nasunęło, to:
    Czy usuwanie postów sprzed lat nie będzie pewnego rodzaju usuwaniem części swojej historii? Dowodu Twojej ewolucji i rozwoju? Punktem odniesienia w monitorowaniu procesów zmian?
    Pytam, bo sama o tym myślałam, przenosząc się na swoją domenę i właśnie taka myśl powstrzymała mnie przed taką decyzją 🙂

    1. Lalla says:

      Hej, dokładnie tak to bywa, gdy usuwa się posty, które są takimi kamieniami milowymi. Dlatego z typowo podróżniczych nie zniknie prawie nic. Jest jednak taka część postów, które już nic nie wnoszą – i one zostaną ukryte, nie pojawią się już na stronie. To prawda – zerknając czasami wstecz, na starsze posty, dużo można się o sobie nauczyć 🙂

  4. Zmiany, zmiany, zmiany! Widzę, że kochasz je 🙂
    Uwielbiam Cię czytać, ale jeszcze bardziej chciałabym z Tobą pogadać.
    Ściskam!

    1. Lalla says:

      Hej! 🙂 Czy lubię zmiany? Zaskoczę Cię, ale nie jakoś bardzo mocno. Po prostu lubię ciągły rozwój, a chcąc-nie chcąc, pociąga on za sobą zmiany, wyrwanie z bezpiecznych pieleszy. Nie lubię stać w miejscu, więc grzeję do przodu, a zmiany to tego naturalna konsekwecja.
      Dziękuję za dobre słowa.
      Uściski z wiosennej Warszawy! :*

  5. Czekam z niecierpliwością na nowy layout! Przemyślane zmiany są bardzo dobre 😀

    1. Lalla says:

      Dziękuję, Ula! Layout nie zmieni się – bardziej treść, posty i kategorie.
      Pozdrawiam! 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.