tajski uśmiech
Azja, Tajlandia

Tajski uśmiech – czy jest szczery?

Tajski uśmiech – jak to właściwie z nim jest? Przez ponad 2 lata w Tajlandii obserwowałam to, co kryje się pod tym pojęciem. Bowiem „Sabai” i „Sanuk” (oznaczające dobrą zabawę) to jedne z najczęściej pojawiających się słów w tamtejszych rozmowach, a „Mai pen rai” znaczy tyle co: „Nie ma problemu!”. Gdy do tego dodamy jeszcze miniczne sprzężenie zwrotne – tajski uśmiech zacznie nam się jawić jako recepta na całe zło świata. Czyżby?

Tajski uśmiech taksówkarza

– Proszę pojechać prosto przez skrzyżowanie – mówię do taksówkarza, z którym jadę już od kilku minut budzącymi się do życia ulicami Bangkoku.

Jest wczesny poranek, przed chwilą minęła 6:00. Słońce coraz bardziej rozświetla miasto. Na ulice wychodzą ludzie – jedni wolnym krokiem wędrują do pracy, inni rozstawiają swoje uliczne stragany. Ja, jak każdego innego dnia, jadę do mojej bangkockiej pracy. Układam w głowie plan dnia i rozglądam się wokół. To jedna z moich ulubionych chwil – wczesny ranek, uśmiechnięty taksówkarz, świat budzący się do życia.

Zbliżamy się coraz bardziej do skrzyżowania. Zdając sobie sprawę, że kierowca nie rozpoznał lokalizacji, gdzie jest miejsce, do którego jadę – a cała moja droga z domu do pracy jest w prostej linii, bez żadnego skrętu w prawo czy lewo – dla pewności dodaję raz jeszcze: „Prosto”. Po tajsku, z właściwym akcentem. Kierowca uśmiecha się i kiwa głową. Po czym skręca w prawo. W drogę, z której zawrócenie i powrót na właściwą trasę to około 10 km.

– Dlaczego? – pytam znowu po tajsku. Kierowca uśmiecha się. Po czym zatrzymuje na poboczu, otwiera drzwi i ze złością mówi: „Wysiadaj!”

Wychodzę więc lekko oszołomiona, wracam na właściwą drogę, łapię kolejną taksówkę do pracy i myślę o tym, co się właściwie wydarzyło. Gdzie była ta granica, która została przekroczona?

– Tajski uśmiech to nie zawsze uśmiech odpowiadający temu w Twoim kraju – mówi N., moja tajska szefowa. – Uśmiechamy się częściej, bo to ładne.

Później rozumiałam już to doskonale, ale właśnie ta historia przydarzyła mi się na samym początku mojego pobytu w Tajlandii.

By nie stracić twarzy

Jedna z teorii tajskiego uśmiechu jest taka, że maskuje on kłopotliwe emocje. Smutek – bo przecież nie raz się zdarza, że gdy dzieje się coś złego, Taj się uśmiecha (co notorycznie wpędza mieszkańców innych krajów w zmieszanie). Zakłopotanie – bo uśmiech rozładowuje stres z tym związany. Złość – bo w sytuacji konfliktowej wygrywa ten, kto okazuje najmniej negatywnych emocji. Uśmiech pojawia się z okazji i bez okazji – choć Tajlandii Krainą Wiecznie Uśmiechniętych ludzi bym nie nazwała. Ale: lekkich, niekonfliktowych, łagodnych – już tak.

Dlaczego więc Tajowie wychodzą z założenia, że nie warto okazywać skrajnych emocji? Może co nieco wyjaśni Tobie mój krótki tekst „Jak w Tajlandii stracić twarz?” – opowieść o pewnym spotkaniu, przypadkowym wprowadzeniu w stan zakłopotania i reakcji, która mogłaby zdziwić. Bowiem wprowadzenie w zakłopotanie w tego typu kulturze (podobnie jak w japońskiej) jest w stanie rozbudzić negatywne emocje.

Jak to właściwie z tym tajskim uśmiechem jest?

Utrata twarzy – jakkolwiek łagodna i życzliwa była wtedy moja reakcja – nie tłumaczy uśmiechu, który był w tamtej sytuacji prawie do końca.

Żeby to zrozumieć, wyobraź sobie 10-stopniową skalę emocji. Na niej od początku aż do numeru 3 nanosimy uśmiech. Reakcję na to, gdy jesteśmy zadowoleni. Od 3 do 7 – skala zniecierpliwienia. Słupek leci w górę – uśmiech powoli znika, przechodzi w irytację. Od 7 do 10 – złość, gniew. Została przekroczona jakaś granica, a skala ta jest typowa dla reakcji na zdarzenie w naszej kulturze.

wykres

A teraz wyobraź sobie tę samą skalę, ale zapełnioną jedną, stałą linią od początku aż do numeru 7. Skala uśmiechu, nieokazywania negatywnych emocji. Lecz gdy przekroczona zostaje liczba 7, w górę wybucha nowa linia i pokrywa obszar aż do 10.

wykres

Uśmiech pokrywa emocje pozytywne, ale i lekką irytację, złość czy zmieszanie. Nie ma fazy przejściowej – reakcja może być nagła i zaskakująca.

Czy Tajlandia to kraj szczęśliwych ludzi?

Na poziom szczęścia w społeczeństwie wpływa kilka czynników, ale zanim odpowiem na pytanie, mam dla Ciebie pewną historię, która może wyjaśnić dużo.

W 1988 roku Fritz Strack przeprowadził bardzo ciekawy eksperyment. Badanych podzielono na dwie grupy i kazano im wziąć do ust… ołówek! Pierwsza grupa miała przygryźć go zębami, druga zaś – wargami. Następnie wszyscy przeglądali śmieszne rysunki i oceniali poziom im zabawności.

Jak myślisz, kto ocenił je wyżej? Grupa z ołówkiem w zębach (praca mięśnia jarzmowego większego – mięśnia „uśmiechu”) czy grupa z ołówkiem w wargach (praca mięśnia „smutku”)? Ta pierwsza, oczywiście, bowiem takie ułożenie ołówka generowało pracę mięśni odpowiedzialnych za uśmiech. Uczestnicy, oglądając rysunki, dostawali więc sygnał od ciała: uśmiecham się , czyli podoba mi się to! I odwrotnie w przypadku drugiej grupy.

Psychologowie mówią: hipoteza mimicznego sprzężenia zwrotnego. Mimika może wpłynąć na postrzeganie siebie. Informacje na temat swojego stanu otrzymujemy poprzez odczytanie reakcji naszego ciała. Uśmiech (wymuszony ołówkiem znajdującym się między zębami) staje się sygnałem do odczytania stanu emocji jako pozytywnych. Istnieje zatem związek miedzy napięciem mięśni a stanem emocjonalnym. Zgodnie z teorią mimicznego sprzężenia zwrotnego mózg interpretuje wysyłane przez mięśnie informacje, do których następnie dostraja między innymi ilość i rodzaj wydzielanych hormonów, które z kolei wpływają na nastrój.

Wspaniałe? Przerażające? Na pewno uświadamiające, że samo uśmiechanie się ma ogromny wpływ na to, jak się czujesz i jak odbierasz siebie oraz świat. I nie pozostawiające złudzeń – pytanie o to, czy tajski uśmiech jest szczery nie jest już czarno-białe, z odpowiedziami TAK/NIE leżącymi na dwóch odległych biegunach. Mimiczne sprzężenie zwrotne działa w tym przypadku nad wyraz mocno – i jeśli nawet Tajowie uśmiechali się z powodu obyczajów/niechęci do obnażania negatywnych emocji, to z czasem ten uśmiech stał się nie tylko ogniwem zapalnym prowadzącym do zmiany nastroju, ale też – w myśl zasady, że nie tylko ciało wpływa na umysł, ale i umysł na ciało – reakcją zwrotną stanu umysłu. Często powtarzany, stał się czymś, co wynika z rzeczywistego stanu samopoczucia.

A jakie jest Twoje doświadczenie w tym temacie?

Zapraszam na FB: Lalla

tajski uśmiech

To też może Cię zainteresować:

17 Comments

  1. Jaro says:

    Hej Lalla! Ponad rok temu o tym rozmawialiśmy w Bangkoku a ja mam wrażenie że wczoraj. 😀 Zgadzałem się i zgadzam z Tobą nadal. Ciało wpływa na umysł i odwrotnie. Ten powtarzany wielokrotnie uśmiech w końcu powoduje to, że staje się naturalny. A na pewno do tego zbliżony.
    Pozdrawiam!

    1. Lalla says:

      Jaro, miło Cię tu widzieć! Pamiętam rozmowę na tarasie. Ja tam wierzyłam i wierzę w tajski uśmiech! 🙂 Pozdrawiam!

  2. Jaro says:

    Właśnie spróbowałem z tym ołówkiem.

    1. Lalla says:

      😀 I jakie wrażenia?

  3. Monika L. says:

    Dziękuję za ten artykuł! Super wyjaśnione to zagadnienie!

    1. Lalla says:

      Monika, cieszę się, że się Tobie podobał!

  4. Monika L. says:

    Dziękuję za ten artykuł! Super wyjaśnione zagadnienie!

  5. Darecki says:

    Piękne zdjęcie i uśmiech piękny.

    1. Lalla says:

      Zgadza się – Tajowie ładnie się uśmiechają! 🙂

  6. Zgadzam się w 100%! Staram się tłumaczyć znajomym, że w wielu krajach uśmiech wcale nie oznacza tego, co nam się wydaje. Polacy może uśmiechają się mniej niż inne nacje, ale za każdym razem kiedy wracam mogę wreszcie z ulgą stwierdzić, że lepiej rozumiem ludzi i ich emocje. Nie denerwuję się na smutną panią kasjerkę, która nie obdaruje mnie uśmiechem… czuję wręcz, że to powiew szczerości i świeżości 😀
    Poza tym podoba mi się, że przytoczyłaś badanie na temat uśmiechu!

    1. Lalla says:

      Ada, jak zawsze punkt widzenia zależy od punktu siedzenia 😉 Nie ma chyba jedynej słusznej metody, choć dla nas nasza jest najbliższa kulturowo i najbardziej zrozumiała – wiadomo, znamy ją od zawsze. Dla mnie po 2 latach tam tajski uśmiech jest bardziej logiczny niż polskie okazywanie emocji. Żyje się radośniej, mniej konfliktowo. Po prostu z byle powodu nie pojawiają się problemy. Po pewnym czasie te drobne detale, niuanse stają się bardzo łatwe do zrozumienia, nie wywołują zdziwienia. Wyczuwa się to wszystko.
      Dziękuję za Twoją opinię. Uściski! 🙂

  7. Niby wszystko ładnie, reakcja zwrotna i te rzeczy, tylko… dużo łatwiej przekroczyć granicę, jeśli się jej nie widzi. O ile sama idea uśmiechu zamiast lekkiej irytacji jest wspaniała, o tyle parę razy mało zawału serca nie dostałam, gdy nagle uśmiech przerodził się we wrzask…

    1. Lalla says:

      🙂 Zgadza się. Ale po jakimś czasie i my coraz lepiej rozumiemy to pojęcie granicy.

  8. Mańki says:

    Na prelekcji mówiłaś, że w ich uśmiech wierzysz. Że Tajowie są niesamowici. Fajnie, że tak podchodzisz do tematu. Pozytywnie. Ja wierzę, że jak ktoś się uśmiecha w taki sposób to tylko szczerze. Dzięki za wartościowy tekst!

  9. Lalla says:

    Tak, ja w ich uśmiech wierzę i mam nadzieję, że umiem już odczytać to, co mogą czuć – ale to faktycznie wpływ na to ma czas tam spędzony i różne doświadczenia stamtąd. Pozdrawiam!

  10. tealover says:

    Wiesz, że moje pierwsze złe doświadczenie z tajskim uśmiechem też wiązało się z przewoźnikiem? Ale nie taksówkarzem, a tuktukowcem na styku Laosu i Tajlandii, to był chyba 3. tydzień mojego pobytu. Wpadł w taki szał, że odnosiłam wrażenie, że bluzgał mnie po tajsku i nienawidził z całego serca. Aż przykro mi się zrobiło na samo wspomnienie tego :/ A ja tylko zapytałam, czy zawiezie mnie do pewnej skały i czy nie da się taniej mimo mojego białego koloru skóry…

  11. Dodam tylko, że bez względu na to, czym ten Tajski uśmiech jest, wolę to od ponurych min Polaków. Świetnie się tam czuję i to wystarczy. Sam jestem z natury miły i przyjazny dla ludzi, dlatego nigdy w Azji nie miałem żadnych problemów. Uśmiech zawsze załatwiał wszystko. I o to chodzi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.