Moim zdaniem

Kim się staniesz, gdy poniesie Cię przygoda?

Małe, pulchne paluszki przesuwają się po moim ramieniu. Pucułowate policzki wtulają się w szyję. Ciepłe ciałko przylega do mojego ciała. Trwaj chwilo! Trwaj chwilo, bo już teraz wiem, że miniesz niepostrzeżenie – zbyt szybko. I będę wtedy za tymi jeszcze maleńkimi palcami, policzkiem, ciałkiem tak bardzo tęsknić.

Tak bardzo za szybko płynie czas.

 

Obserwator kontra lokals

Saharyjska wioska pośród niesionych wiatrem piasków Sahary. Jesteś w samym środku tego, co się wydarza. Ludzie, ich historie, wspólne gotowanie, posiłki, rozmowy, taniec i śpiew. W samym środku wielkiego koła otaczającego nomadzką kulturę. Wsiąkasz, oklejasz się tym, co się wydarza, aktywnie uczestniczysz i jesteś po prostu tu i teraz? Czy wyjmujesz aparat, notes, długopis – i zachowujesz na zawsze otaczającą Cię, fascynującą rzeczywistość?

Kołyszesz się do dźwięku mantr w starej świątyni w górskim Ladakhu, a klimat północnych Indii wypełnia Ciebie od środka – czy włączasz dyktafon, rejestrujesz rzeczywistość? A może po prostu zamykasz oczy i nie istnieje nic więcej poza urywającymi się sylabami mantr, dźwiękami bębna i przewracanych kartek z zapisem pieśni?

W końcu – wędrujesz po górskich szlakach. Tych karpackich. Wczesne popołudnie, polska zima, śnieg skrzypiący pod podeszwami, ciężar termosu z gorącym rooibosem. W głowie pustka? Myśli gdzieś pobłądziły, nie wysuwają się na pierwszy plan? A może to właśnie plan jest tym słowem kluczowym i obmyślasz strategię za strategią. Gdzie, po co, z kim, na jak długo, kiedy…?

Kazachskie stepy, syryjskie bezdroża, wielkie azjatyckie miasta, urocze wyspy. Azja, Afryka, Bliski Wschód, Europa. Plemiona nomadzkie, azjatyccy biznesmeni, balijskie mieszkanki terenów otaczających świątynie, bośniacki właściciel małego, kamiennego domku pod zamkiem czy gruzińscy współbiesiadnicy. Wszędzie oni – wchodzący w interakcje, przysłaniający fragment tego, co znane, budujący nowy obraz świata.

Jesteś w tym jeszcze? Wchodzisz w sam środek tajfunu, burzy piaskowej, by po prostu być, żyć tym życiem? Czy siadasz z boku i obserwujesz? A może potrafisz łączyć w sobie to i to?

Kartki palone słońcem

Przyznam Ci szczerze, że ja przepadałam w tym, co wokół. Wsiąkałam, gubiłam obiektywizm, wypełniałam się chwilą, która trwała.

Nie wiem, jak długo tu, na blogu jesteś, ale może pamiętasz, gdy mieszkając na Saharze, wśród miejscowych kobiet, pisałam o tym, że staję się jedną z nich. W Tajlandii stało się podobnie – te dwa lata sprawiły, że pracując z miejscowymi, spędzając z nimi czas, żyjąc lokalnym życiem zapominałam, że nie jestem stamtąd. Że moją bajką może być jakiekolwiek inne miejsce na ziemi. Po prostu byłam, żyłam teraźniejszością. Czasami tylko, jadąc metrem do pracy, ze zdziwieniem patrzałam na swoje odbicie w szybie – wśród czarnookich, ciemnowłosych Tajów jakaś blada twarz, niebieskie oczy, jasne włosy. To ja?

Na Saharze myłam się poprzez oszczędne polewanie ciała kubkami wody, której nigdy tam w nadmiarze. W Bangkoku kupowałam grillowane banany na lokalnych, ulicznych stoiskach, wędrowałam po night marketach czy razem z miejscowymi wyplatałam z bananowych liści małe, ozdobione kwiatami łódki, by puścić je na wodzie w czasie Loy Krathong. W Gruzji piłam litrami własnej roboty wino w czasie biesiad czy wesela, w Syrii, w namiocie beduinów, odrobinę herbaty, którą miejscowi starali się ugościć, a na Tajwanie, przy długim stole w miejscowej knajpce, bubble tea. W Kazachstanie przepadłam na dobre w czeluściach stepów, a lokalne produkty stały się żywieniową podstawą. W Indiach toczyłam debaty i paliłam lokalne papierosy z miejscowymi w nocnych, rozwalających się na drogach autobusach. Nepal natomiast dał mi spokój ciała, gdy medytacje w Kathmandu wśród lokalnej ludności wypełniały moje dni.

Oddychałam lokalnością. Nie byłam „stamtąd”. To „tu” zdawało się być moim miejscem od zawsze. Nie stawałam z boku, nie obserwowałam. Żyłam tym życiem, ich życiem, swoim życiem w ich, a może i już mojej rzeczywistości. To pozwoliło mi stać się koleżanką, siostrą, córką, przyjaciółką, znajomą z podwórka. Nie kimś, kto przybywa. Kimś, kto po prostu jest. Jest od zawsze.

Spisywałam rozmowy, by nie zapomnieć. By wracać do nich; do tych legend i opowieści, historii rodzinnych, refleksji i dyskusji. Notowałam na kartkach, które blakły w słońcu, słowa poruszające, które miały przetrwać.

 Być czy widzieć?

Kiedy spytasz mnie, czy istnieje dla mnie sposób, by podróżować dobrze – wiesz, taka metoda, coś jak a=b+c – to powiem, że tak.  Gdy dopytasz, czy mieszkając gdzieś tyle lat czy miesięcy byłam czy obserwowałam, nie będzie mi odpowiedzieć na to pytanie trudno.

Zawsze byłam. W pełni. Stapiałam się z miejscem, z ludźmi. Wsiąkałam w ich świat, oni wsiąkali w mój. I właśnie to przenikanie kształtowało nie postawy, a relacje. Nie dystans, a bliskość. Bycie ze sobą, pomimo wszystkiego innego, co nas różniło. Relacje kształtowały mnie samą, ludzi, wśród których żyłam, nasze zaufanie do siebie nawzajem, w końcu i liczne wspomnienia. Pojęcie dystansu znikało w odmętach tamtego świata.

Kiedy spytasz mnie, czy to dobrze, czy źle, nie będę potrafiła ocenić. Bo ostatecznie jedno wynika z drugiego – to bycie, z pozoru zasłaniające widzenie obiektywne, staje się formą bliskiej obserwacji. Uczestniczenia i widzenia tego, co wokół.

Życia nie jednym życiem, a kilkoma. Naraz.

 

…Tu, w świecie małych rączek oplatających szyję, maleńkiego policzka przytulającego się do twarzy, pulchnych paluszków Idy.  Tu, w świecie nomadów, Tajów, mieszkańców kazachskich stepów czy jordańskiej pustyni. Wszędzie tam, gdzie zaprowadzi droga.

To też może Cię zainteresować:

9 Comments

  1. Maja Kia says:

    Coraz częściej staję się obserwatorem. Lubię tak oglądać świat.

    1. Lalla says:

      Fajna perspektywa.

  2. A ja coraz częściej mam ochotę o takich przygodach czytać. I zeby takie przygody przychodzily do mnie, pod mój dach.

    1. Lalla says:

      Super! A jak same nie przyjdą, to naprzeciw im wybiegaj, warto! 🙂

  3. Ciekawy artykuł
    Dzięki, będę odwiedzać:)

    1. Lalla says:

      🙂

  4. tealover says:

    A kiedy będzie jakiś nowy wpis lub zdjęcie? 🙂 Czekaaam i pozdrawiam już z zimnej Polski 🙂

    1. Lalla says:

      W tym tygodniu, Domi! :*

      1. Lalla says:

        Już jest! 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.