Plaża w Tajlandii
Moim zdaniem

Co się wydarzy pierwszego stycznia?

Enfant terrible francuskiej sceny, Michel Houellebecq, w „Mapie i terytorium”, melancholijno-ironicznym portrecie francuskiej bohemy, pisze:

(…)życie daje czasem człowiekowi szansę, ale jeśli jest się zbyt tchórzliwym lub niezdecydowanym, aby z niej skorzystać, życie zaczyna od nowa rozdawać karty; jest taki moment, kiedy można coś zrobić, aby zdobyć szczęście, ten moment trwa kilka dni, czasem kilka tygodni a nawet miesięcy, ale następuje on raz i tylko raz, nie można do niego wrócić, pozostaje jedynie (…) słuszne poczucie, że coś mogło się zdarzyć.

Za cztery dni Nowy Rok. Nadchodzi wielkimi krokami. Gdy do tej daty coraz bliżej, myślisz może: co przyniesie 2018? Czy w końcu zrealizuję to, do czego dążę? Czy spełnią się moje marzenia?

Bo przecież marzysz o podróżach. Chcesz odwiedzić Tajlandię, wędrować po pustyniach czy stepach, odwiedzić azjatyckie lub europejskie wyspy, zdobywać szczyty. Może chcesz pojechać do dżungli albo wędrować po malowniczych lasach. Zjadać lokalne dania, uczyć się słów w miejscowym języku czy poznawać inne zwyczaje.

Po cichu obiecujesz sobie, że od pierwszego stycznia zmieni się dużo. Zmienisz się Ty. Przestaniesz lub zaczniesz coś robić. Zrealizujesz albo zdobędziesz. Po cichu wypowiadasz swoje pragnienia.

Ale wiesz już od lat, jakie te marzenia są ulotne. Bo przecież z każdej strony dostajesz informacje: Nowy Rok i zmiany? Noworoczne postanowienia? Po co! Jeśli naprawdę chce się coś zmienić, robi się to kiedykolwiek, nie potrzebna jest do tego żadna data. Chcesz za cztery dni być kimś innym? Niemożliwe. Zmiana to przecież proces! 1 stycznia, 9 lipca czy 14 października – nie ma znaczenia. Jeśli naprawdę chcesz.

Formułujesz postanowienia i trafiasz na ten mur. A może wszyscy mają rację? Może to nie ma sensu, by akurat od 1 stycznia zmieniać świat lub chociażby siebie? Milkniesz, nie wypowiadasz już po cichu pragnień. Bo po co? Można to zrobić kiedykolwiek, więc… zrobisz to kiedykolwiek!

A kiedykolwiek znaczy: nigdy!

Gdybym Tobie powiedziała: świat się myli, uwierzysz? Bo przecież skoro każda data jest dobra na zmianę, to pierwszy stycznia do tego zbioru należy. Ba! Jest nawet datą lepszą. Naturalnie podsumowujesz przecież to, co zabiera stary rok i marzysz. A gdy pcha Ciebie aż taka siła napędowa, tak ogromna motywacja, to wszystko może się udać. Ta granica może stać się znacząca. Nowy Rok może przynieść nowe!

Nie myśl o tym jednak za dużo. Da się, nie da się, możliwe, niemożliwe, realne, skuteczne, prawdziwe, warte uwagi – to dzisiaj nie ma żadnego znaczenia. Rób swoje! A mówię to Tobie z czystym przekonaniem, bo ja swoje robię. I choć zmiany wprowadzam na bieżąco, nie czekając na konkretne daty, to jednak przełom roku traktuję jako czas podsumowań, wewnętrznego rachunku, a w styczniu, pod koniec miesiąca, zmieni się trochę w moim życiu. Na to zresztą przyjdzie jeszcze czas, bym Tobie o tych moich zmianach czy planach opowiedziała – bo bez wątpienia będę tu o tym pisać. I choć daleko mi do tonów mentorskich, po prostu nie zapominaj:

(…)życie daje czasem człowiekowi szansę, ale jeśli jest się zbyt tchórzliwym lub niezdecydowanym, aby z niej skorzystać, życie zaczyna od nowa rozdawać karty.

Powodzenia!

Lalla

To też może Cię zainteresować:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.