Moim zdaniem

Podróżujesz i planujesz dziecko? Cała prawda o tym, co się wydarzy!

Gdy w marcu 2017 roku pokazywałam Tobie na fanpage zdjęcie, na którym trzymam w ramionach małą Idę, którą na początku miesiąca, dzień przed moimi urodzinami przywitałam na świecie, w komentarzach, również na profilu prywatnym, pojawiły się gratulacje, pozytywne życzenia, ale i pytania: co dalej? Z Idą w świat? Czy też życie zmieni się o 180 stopni?

O tym, co miało się dziać przez kolejny rok, nie chciałam wtedy decydować. Wiedziałam, że podróże to moje życie, że odnajdę się w różnych krajach, miastach czy miejscach świata. Że tyle jeszcze do zobaczenia, porozmawiania, fotografowania, opisania, spotkania. Tyle przygód do przeżycia. A jednocześnie właśnie wydarzyła się największa zmiana w moim życiu i najważniejsze jest to, by nauczyć się teraz żyć na nowo, poznać siebie nawzajem. Bo to był rok, w którym największym priorytetem było właśnie macierzyństwo.

Przyznam szczerze – nie musiałam martwić się niczym innym. Całą swoją energię mogłam skupić na byciu obok dziecka, tuleniu, mówieniu, śpiewaniu, spacerowaniu i uczeniu się obsługi tej nowej istoty – bo na czym jak na czym, ale na tym zupełnie się przecież przed tym nie znałam! Za trochę ponad tydzień minie nam 11 miesięcy razem. To dobry czas, by napisać, jak to jest, gdy podróżniczka decyduje się na dziecko.

 

Podróżniczka i dziecko

I choć nie przepadam za słowem „podróżniczka”, będzie to chyba najlepszy skrót do określenia osoby, której pasją jest bycie w drodze, poznawanie kultur i ludzi z całego świata. Niezależność, wolność, samodecydowanie o sobie, rozmowy z ludźmi, ale i dużo samotności, czasu na własny rozwój – to zawsze było podstawą. Jednocześnie wokół widziałam różne kobiety. Takie, którym na dziecku świat się zamknął – i takie, którym się dzięki temu otworzył. Gdzieś przez lata nieświadomie stykałam się z poglądami o umęczonych matkach, życiu, które się kończy i porodzie czy macierzyństwie, które stają się pięknem i dramatem jednocześnie.

Sama narodziny Idy wspominam jako jedno z fajniejszych przeżyć w moim życiu. Nie to, że teraz zapomniałam o wszystkim, co niesie ze sobą cesarskie cięcie, i pozostały w głowie tylko dobre wspomnienia. Po prostu było dobrze! Mieszkaliśmy wtedy w Warszawie. Świadomie prowadziłam ciążę w świetnym ośrodku, wybrałam rewelacyjną lekarz, jak i zdecydowałam się na szpital, w którym ona pracowała – najwyżej oceniany w Polsce szpital na NFZ według Fundacji Rodzić po Ludzku. Wszystko to było pewne i świadome. Ciąża należała do przyjemnych, a samo cesarskie cięcie wspominam dobrze. Tak dobrze, że najchętniej posiedziałabym kilka dni dłużej w szpitalu, w którym miałam nawet wegańskie menu, a tu po 2 dobach do domu. I wtedy się zaczęło na dobre! 🙂

 

Podróżujesz i planujesz dziecko? Cała prawda o tym, co się wydarzy!

  • Roczny urlop macierzyński spędzisz na tuleniu i opiece, wiadomo, ale i na własnym rozwoju, czytaniu książek, chodzeniu na kursy i odpoczynku! …No chyba, że trafi się Tobie niemowlę nieodkładalne (ekhm, ekhm!), które kocha być non stop noszone, tulone, kołysane, a bycie na rękach mamy czy taty to to, co najlepsze! I bardzo dobrze – przecież jesteśmy „noszeniakami”, kołysanie to stan, który znamy jeszcze z czasów płodowych, a mama i tata to cały świat!
  • No ale przecież są te słynne dzięcięce drzemki w ciągu dnia! Zrobisz wtedy wszystko, co tylko chcesz! …No chyba że Twoje maleństwo budzi się dokładnie w tej samej sekundzie, w której zostawiasz je choć na chwilę z dala od Twojego ciała. Ale co tam – masz za to bezkarny czas może nie na pisanie, ale na rozwój własny i czytanie książek (chyba że Twoje dziecko budzi każdy szmer, ekhm, ekhm! – to pozostaje czytanie ebooków). 2-3 godziny wykradzione na to w ciągu dnia!
  • Przecież dzieci potrzebują więcej snu i nocą padają wcześniej! …Chyba że poza początkowym karmieniem nie rzadziej niż co 3 godziny i tylko jednej nocnej pobudce do pół roku, nadchodzi czas przemieszczania się, który jest już bodźcem samym w sobie, a nocnych pobudek pojawia się trochę więcej! 😀 Ale po pewnym czasie to wchodzi tak w krew, że da się! Szczególnie, jak prawie od roku karmisz piersią – chwila i dziecko znowu śpi! Oszczędność czasu.
  • Rok czasu z dzieckiem! Będziecie podróżować, przemieszczać się, spędzać czas wolny w drodze! …No chyba, że Twoje dziecko po włożeniu w fotelik samochodowy płacze przerażone i nic nie jest w stanie przekonać je do zostania tam choć kilkanaście minut. Ale od czego są pociągi! Te, szczególnie przedziały dla rodziców z małymi dziećmi, cieszą się przecież wielkim uznaniem niemowlaka!
  • Ale co tam podróże! Przecież tyle miejsc do spacerowania wokół! Wózek wymiata! …Chyba że Twoje dziecko „parzy” nie tylko fotelik samochodowy, ale i wózek! Gondola to zesłaniec piekieł, a spacerówka, choć już o niebo lepsza, bo coś z niej widać, nie zastąpi ciepłych ramion mamy czy taty! I słusznie! Po to są chusty, a później i nosidła, by dziecko mogło być blisko najważniejszych dla niego ludzi! A jak poręcznie!

Bo jest prawda i „prawda”!

I te punkty powyżej to „prawda”. Niemowlęta tak bardzo różnią się przecież temperamentem, żywiołowością, że ujęcie pierwszych miesięcy życia w kilka punktów jest po prostu „prawdą”. Mnie nikt nigdy nie straszył macierzyństwem i wszystko, co mnie spotkało przez te 11 miesięcy, okazało się tak bardzo proste, tak łatwe!

Tak, może dlatego, że nie musiałam martwić się o nic, mogłam w pełni wejść w tę przygodę, a Łukasz jako Tata to człowiek-orkiestra! Wiem, że nie każdy tak ma, ale te czynniki właśnie były podstawą, bym skupiła się na swoich i niemowlęcia potrzebach – a były one prawie identyczne. Bycie blisko, ciągłe tulenie się do siebie, spędzanie razem prawie całej doby. Uśmiech nie schodził mi z ust, a o macierzyństwie mówiłam od początku do teraz jako o niekończącej się sielance – no, może z kilkoma małymi odstępstwami, gdy mniej pospałam. 😉 Cały świat się zmienia? No pewnie, że tak! Już nie jesteś tak często sam na sam ze sobą, nie zawsze jesteś w 100% panią czy panem swojego czasu. Ale to mija!

 

Panta rhei!

Nawet, jeśli scenariusz wygląda tak, jak w podpunktach, to pamiętaj – to mija! Wszystko mija! Dzieci rosną, zmieniają się! Ale najlepiej rosną i rozwijają się – a piszę to nie tylko jako mama, ale i jako psycholog – gdy dasz im szansę na otrzymanie tego, czego jako noworodki czy niemowlęta najbardziej potrzebują. Mleko i miłość – mówiła Maria Montessori o tym, co jest podstawą w pierwszym roku życia. Noszenie (nie, nie przyzwyczai się!), tulenie (nie, tego nie da się przedawkować!), kołysanie, bycie obok, karmienie piersią (jeśli masz taką możliwość). 1000 pierwszych dni dziecka to czas, który kształtuje je bardzo mocno, a potrzeba  to przecież nie jest wymuszanie czegoś od rodzica – to najbardziej naturalny stan.

Dziś nasza prawie 11-miesięczna Ida to coraz bardziej niezależne niemowlę! Zdrowa, fajnie rozwijająca się dziewczyna! Przemieszcza się, bawi sama lub z nami, eksploruje, zasypia odwracając się plecami i po prostu czuje się w tym świecie dość pewnie. „Jakie pogodne dziecko!” – mówią spotkani ludzie. Ja natomiast wiem, że narazie to efekt tego, co dostaje od najważniejszych dla niej osób. Pewność, miłość, stabilność uczuć, bliskość, szacunek i respektowanie jej potrzeb. Może dlatego też nie wrzeszczy, nie musi o wszystko walczyć płaczem. Ale wiem jednocześnie, że dzieci są różne. Choć podstawowe potrzeby mają te same, nie wszystko, co sprawdziło się u mnie, sprawdzi się wszędzie. Trzeba po prostu dać sobie czas na to, by „odczytać” własne niemowlę.

 

Co z podróżami?

Co z podróżami, zapytasz? Pewnie ruszylibyśmy wcześniej, ale pomieszkiwaliśmy sobie to tu, to tam, a i remontowaliśmy swoje gniazdko w Trójmieście. Ale bilety czekają, przed nami wiele podróży. Najbliższa już za chwilę! Bo tak naprawdę zmienia się wszystko, nie zmienia się nic.

W moim życiu, poza mniejszą ilością czasu, jaki mam tylko dla siebie, macierzyństwo nie zmieniło tak naprawdę nic, choć pozornie zmieniło wszystko. Efektywniej i pełniej (choć wcześniej nie wiedziałam, że da się bardziej) wykorzystuje czas własny. Nie zmęczył mnie ten rok. Przeciwnie! Bardzo dużo zmienił w moim życiu zawodowym i planach rozwojowych.

I choć każdy sam podejmuje własną decyzję w sprawie posiadania czy nieposiadania dziecka – szczególnie, gdy sensem życia są dla niego podróże – to ja przyznam raz jeszcze, że nie spodziewałam się, że wszystko będzie takie łatwe. Macierzyństwo, mimo że nie miałam przecież dziecka leżącego non stop cicho i spokojnie, zaskoczyło mnie nie tylko ogromem nowych, mocnych uczuć, ale i swoją łatwością.

Gdy podróżujesz i planujesz dziecko, może okazać się, że świat nadal stoi otworem! 🙂

To też może Cię zainteresować:

6 Comments

  1. Ania says:

    Cześć, do tematu podchodzę bardzo podobnie. Zresztą u nas też już czas ruszać razem, po raz pierwszy w powiększonym gronie w drogę. Powodzenia!

    1. Lalla says:

      🙂 Wspaniałej przygody!

  2. Grama says:

    Pięknie opisane macierzyństwo pozdrawiam was.

    1. Lalla says:

      Dziękuję! 🙂

  3. Ilona says:

    Moje dzieci należą do tych, co fotelik samochodowy parzy po 15 minutach jazdy.. piosenki dla dzieci potrafią troszkę wydłużyć ich spokój,
    ze snem tez nie jest kolorowo. Miłości i ciepła myślę, że chłopakom nie brakuje.. mimo tego uwielbiam być mamą i spędzać z nimi każdą wolna chwilę 🙂

    1. Lalla says:

      Tak właściwie to chyba najbardziej „parzy” ten pierwszy, półleżący foteli i gondola. U nas w spacerówce i drugim foteliku już lepiej 😀 Wszystkiego dobrego dla Was! :*

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.