Moim zdaniem

Ludzi dobrej woli jest więcej!

– Nie boisz się? – pytasz mnie po prelekcji na temat podróży. – Tyle zła na świecie, tyle zagrożeń.

*****

Nie jestem gdańszczanką. Nie z pochodzenia. Ale ukończyłam tu pierwsze studia magisterskie, mieszkałam ponad 13 lat, a od roku mamy tu, w Gdańsku, swoje mieszkanie. Uwielbiam to miasto, a jednak nie nazywam siebie gdańszczanką. Bo przecież mieszkałam i w Gdyni, i w Sopocie, w Warszawie, a nawet w Afryce i w Azji. Mówię o sobie po prostu: obywatelka świata.

Ale w tych ostatnich dniach bez wątpienia wszyscy jesteśmy przede wszystkim gdańszczanami.

Wszyscy ci, którzy nie godzą się na zło, agresję, krzywdę. Ci, których po informacji o ataku, a później o śmierci prezydenta miasta, ścisnęło w sercu. Bez znaczenia, po której stronie niepotrzebnej barykady politycznej stoją. Po prostu. Bo bezsensownie zginął człowiek.

*****

Czy żeby podróżować, trzeba być wyjątkowo odważnym czy wyjątkowo bez wyobraźni? A żeby wyjść z domu i przejść się po osiedlu, pójść wieczorem do pobliskiego sklepu, na koncert, w końcu: ruszyć drogą szybkiego ruchu w stronę pracy – jakim trzeba być? A żeby pójść na finał największego wydarzenia charytatywnego, na światełko do nieba?

Nie chodzi o to, by popadać w paranoję, ale w ostatnich dniach ten temat wraca jak bumerang. Bo przecież nas, zakorzenionych na dobre w poczuciu bezpieczeństwa – w końcu żyjemy w kraju, w którym od 74 lat nie było żadnej wojny! – takie wydarzenia wybijają ze ślepej wiary, że najlepiej na swoim podwórku. Że jesteśmy u siebie, w domu, że tu nic nie może się stać.

I zgadza się – są kraje, w których toczą się wojny, konflikty, istnieje realne zagrożenie. Ale są też takie, w których – podobnie jak w Polsce – większych zagrożeń aktualnie nie ma. A jednak to Ty mnie pytasz, czy się nie boję. Czy zło świata mnie nie poraża.

Poraża. I ściska, i boli, i przypomina o sobie co jakiś czas. Zło świata. I zło w Polsce. Każde zło. Nie godzę się na nie. Ale czy to znaczy, że powinnam zamknąć na dwa spusty drzwi mieszkania i liczyć na to, że za kilkadziesiąt lat umrę… bezpieczna?

*****

Życie to ciągłe wybory. Jak chcesz je przeżyć? Jak pamiętać lata, w czasie których mogło się, miało możliwość, ale nie skorzystało? Ze strachu. Realnego.

Bo jeżeli widzisz tylko zło, to tak, znajdziesz je w wielu miejscach. Nie tylko w dalekim świecie, ale i u siebie, na osiedlu lub w mieście. A jeśli tylko dobro – bez wątpienia i je zobaczysz. Jest wszechogarniające. Nieziemsko zaraźliwe. Tu, w Polsce, w Europie, tam, w Azji czy na innych kontynentach. Wszędzie znajdziesz niezliczoną ilość dobrych ludzi. Bo jest ich, zdecydowanie, o niebo więcej! Znasz tę zasadę z psychologii, która mówi o tym, że po jednym złym zdarzeniu gdzie indziej, u tych, o których myślimy „oni”, przypisujemy „im” cechy ogólne jako społeczeństwu, a gdy to dzieje się u nas – cechy jednostkowe. „U nas” myślimy: to jednorazowe zło. Stało się. Nie to, co tam, gdzie ludzie z założenia czynią zło, prawda? Tak sobie nieświadomie, by ocalić siebie, swoje poczucie bezpieczeństwa, układamy świat. W takie ramy. My i oni. Oni po prostu tacy są. U nas tak jednorazowo się stało. My jesteśmy inni.

Dodatkowo, działa tu heurystyka dostępności. Błąd poznawczy, przez który o sytuacjach dramatycznych i nagłaśnianych myślimy jako o bardzo prawdopodobnych. Nawet wtedy, gdy wydarzą się tylko jeden raz.

*****

Nie jakoś szczególnie mocno, ale jednak: boję się i bałam tak samo, jak boję się nocą wracać sama przez blokowisko w moim polskim mieście. Bo mam świadomość, że ludzie są różni. Wszędzie. Co nie znaczy, że nie podróżowałam lub nie podróżuję. Kluczem niech zostanie zdrowy rozsądek. Czytanie o danym kraju, regionie, świadomość, przygotowanie się do podróży.

Bo świat jest tego warty. Bo ludzie są tego warci. W końcu – bo to, co wydarza się po wyjściu z domu, po przekroczeniu progu, pozostaje na zawsze nasze. Najpiękniejsze chwile właśnie rodzą się w interakcji ze światem, ludźmi, inspiracją płynącą ze spotkań. To tak, jakby żyło się nie jednym, a kilkoma życiami na raz. I – bo marzenia są po to, by je spełniać.

Tak naprawdę ja dopiero w momencie, kiedy ruszyłam w świat, przekonałam się w przeróżnych miejscach i okolicznościach, jakich nie zaznałabym siedząc w domu, jak przyjaźni i pomocni potrafią być obcy mi ludzie. I jak dobry potrafi być świat.

*****

Lecz ludzi dobrej woli jest więcej 
i mocno wierzę w to, 
że ten świat 
nie zginie nigdy dzięki nim. 

(Niemen)

To też może Cię zainteresować:

2 Comments

  1. Piękny tekst. A ten cytat towarzyszy mi już od jakiegoś czasu w życiu

    1. Lalla says:

      Cieszę się, że się podoba.
      I ja w to wierzę mocno.
      Pozdrawiam ciepło, Weronika!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.