„Życia nie mierzy się ilością oddechów, ale ilością chwil, które zapierają dech w piersiach”

Maya Angelou

 

Cześć! Mam na imię Beata, choć w internecie jestem bardziej znana jako Lalla. Dostałam to imię w Afryce, wędrowało ze mną po Indiach, gdzie tamtejszy miłośnik sanskrytu odkrył przede mną jego głębię.

Lalla = Enjoy your life! – powiedział.

Podróżuję od kilkunastu lat – najpierw samotnie, później z Łukaszem, którego poznałam, gdy mieszkałam na Saharze, a od 2017 roku dodatkowo z małą Idą. Od ponad 10 lat prowadzę ten prawdopodobnie najstarszy kobiecy blog podróżniczy w Polsce. Opowiadam o podróżach na największych podróżniczych festiwalach w Polsce.

Podróżuję, ale nie tylko. W międzyczasie ukończyłam dwa kierunki studiów magisterskich – między innymi psychologię, rozwinęłam zawodowo skrzydła i zamieszkałam na Saharze (pół roku) i w Bangkoku (ponad 2 lata). Staram się realizować hasło: „Nogami po ziemi, z głową w chmurach”. Rozwijam się, uczę, pracuję i realizuję marzenia!

 

Bo podążanie za marzeniami to moja największa pasja!

Żyłam 6 miesięcy na pustyni z saharyjskimi nomadami. Spędziłam ponad 2 lata w Bangkoku. Bawiłam się na tybetańskim weselu w Ladakhu. Przejechałam całą Europę, Azję, Bliski Wschód i północną Afrykę wszerz i wzdłuż autostopem. Cieszyłam się deszczem w małej wiosce na malezyjskim wybrzeżu. W Rosji spędziłam czas z Kurdami, w Kazachstanie wędrowałam po surowych stepach. Mieszkałam w chatce w lesie na Bali – a rano piłam kawę z ziarenek rosnących na krzewach obok.

Spałam w niedostępnej zabytkowej części Poczytalj, pod zamkiem, u miejscowych Bośniaków mieszkających tu od pokoleń. Wędrowałam po nepalskiej dżungli. Odwiedziłam bazary Mołdawii i Nadniestrza. Fotografowałam dzieci w Indiach. Gotowałam, śpiewałam i tańczyłam z kobietami na Saharze. W azjatyckim Cameron Highlands piłam herbatę zrywaną z pobliskich malowniczych pól herbacianych. Na Minorce spotkała mnie wielka niespodzianka – dostałam bezpłatnie do własnej dyspozycji kilkupiętrową kamienicę w sercu Ciutadelli i spędziłam tam grudniowe święta.

Nauczyłam się miejscowych piosenek w języku Hassaniya. Wspięłam się na czynny wulkan na indonezyjskiej Jawie. Na pustyni Al-Dżazira w Syrii spotkałam Beduinów i gościłam w ich namiotach. Biesiadowałam, wznosiłam toasty i piłam miejscowe wino z tradycyjnego gruzińskiego rogu w czasie wesela, na które trafiłam podróżując autostopem po bezdrożach Gruzji. Jeździłam na masce ciągnika w ramach autostopowania po wyspie Kihnu. W Jordanii gościłam u człowieka, który ma kilka żon. Zamieszkałam w Tajlandii. A w wielu innych miejscach na świecie doświadczałam tego, że mój Dom jest tam, gdzie jestem ja. Tam, gdzie czuję szczęście.

 

Bądźmy w kontakcie!

Zapraszam do polubienia mojego fanpage, obserwowania mnie na instagramie czy napisania do mnie maila – lalla@lalla.pl!